Nikt nikomu nie wierzy

Grupa Edelmana znana jest ze swojego corocznego raportu zaufania opinii publicznej do najważniejszych instytucji życia publicznego: rządu, mediów, a także organizacji pozarządowych. Twórcy badania przepytali ponad 33 000 tysiące respondentów z 28 krajów świata, w tym również z Polski. Patrząc na sytuację polityczną i ekonomiczną świata - z nierozwiązanym konfliktem syryjskim, rosnącą popularnością populistów, falą uchodźców szturmująca kraje europejskie, wynikami referendum w Wielkiej Brytanii czy wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych – nie trzeba być szczególnie uzdolnionym jasnowidzem, żeby przewidzieć, że raport niesie hiobowe wieści. Zaufanie jest w odwrocie.

Kolejne raporty Edelmana, publikowane od dwóch dekad, mają swoją myśl przewodnią, która podsumowuje światowe nastroje. W latach poprzedzających Wielką Recesję dominował hurraoptymizm wokół przedsiębiorczości. W roku 2007 pisało się o biznesie, który cieszy się zaufaniem większymi niż media i rządy. Nawet w roku kryzysu, wpływowi przedstawiciele młodego pokolenia wierzyli w działalność gospodarczą. Jednak kolejne lata przynoszą srogie rozczarowanie. Najpierw biznes miał współpracować z administracją rządową nad odbudową zaufania. Potem szukano wiarygodności jako kluczowego czynnika przedsiębiorczości. Gdy gospodarka zaczęła stawać na nogi, raporty zaczęły odzwierciedlać spadek wiary w regulacje demokratyczne. Najpierw w 2011 roku można było przeczytać o wzroście zaufania do osobowości autorytarnych, potem o spadku ufności w stosunku do rządów, a rok później o kryzysie przywództwa. Ostatnie lata miały przywrócić wiarę w rynek oraz innowacje. Mimo, że zeszły rok był nad wyraz optymistyczny – w większości obszarów wiarygodność była na najwyższych poziomach od początku kryzysu lat 2008-9 - autorzy zdecydowali się nadać mu tytuł: wzrost nierówności zaufania. W tym roku jest jeszcze gorzej. Mówi się o kryzysie wiarygodności, a nawet o implozji.

Warto zwrócić uwagę, że dla niemal wszystkich badanych państw poziom zaufania do: biznesu, administracji, mediów i organizacji pozarządowych jest na rekordowo niskim poziomie.

Metodologicznie respondenci zostali podzieleni na dwie grupy: mniej liczną – elitę, publiczność dobrze poinformowaną (osoby o zarobkach w górnym kwartylu, wyższym wykształceniu, śledzących informacje) oraz odbiorcę masowego. Znamienny jest – choć symptomy były już widoczne w zeszłorocznej publikacji – rozziew pomiędzy poziomami zaufania w obu grupach. Dla trzech krajów: Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Francji wynosi on odpowiednio: 21, 19 i 18 punktów procentowych. Przy czym ogólne zaufanie elit pozostaje na podobnym poziomie jak rok temu, a szerokie masy je tracą. Autorzy raportu zwracają uwagę, że odbiorca masowy ma teraz wpływ oraz autorytet, zaś elity utraciły swoją przewodnią rolę.

Zamieszanie z fałszywymi wiadomościami oraz coraz bardziej widoczna stronniczość podkopała wiarę w media. Globalny spadek zaufania wyniósł 5 punktów procentowych, do poziomu 43%. W 17 z 28 krajów objętych sondażem wiarygodność mediów jest rekordowo niska. Odbiorcy przestali ufać informacjom pojawiającym się w mediach. Bardziej wiarygodne są przecieki, niż oficjalne stanowiska rządów, administracji czy biznesu. W świecie, gdzie ludzie zamykają się w bańce informacyjnej, łatwiej jest stać się ofiarą nieprawdziwych wiadomości. Jednak ich pojawianie się oraz szerokie pole rażenia jeszcze bardziej niszczą zaufanie do tradycyjnych mediów.

Autorzy – z kronikarską skrupulatnością - odnotowują dalsze topnienie zaufania do rządów i administracji centralnej. Tylko w pięciu krajach cieszą się one wiarygodnością: Chinach, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Indiach, Indonezji i Singapurze.

Zaskakujące jest znaczne pogorszenie notowań organizacji pozarządowych. Być może nie dziwi niechęć do NGOsów w Rosji czy nawet Polsce, lub gwałtowny spadek zaufania w Chinach. Trudniej jest wytłumaczyć rosnącą szybko nieufność w Niemczech czy Irlandii.

Najbardziej ucierpiała wiarygodność prezesów największych korporacji - o ponad 12 punktów procentowych, do poziomu 37%. Spadek zaufania do liderów biznesu zaobserwowano we wszystkich krajach, w których przeprowadzono badania, w większości z nich - dwucyfrowy. Mimo, iż mogłoby się wydawać, że jest on naprawdę niski, okazuje się, że daleko mu jeszcze do poziomu wiarygodności administracji rządowej – średnia wartość ufności plasuje się na 29%.

W wynikach badań wyraźnie widać, jak bardzo Wielka Recesja podkopała fundamenty świata liberalnego. Wybór, którego dokonali w 2008 roku rządzący, aby bronić przed kryzysem wielkie korporacje kosztem obywateli - przynosi brzemienne w skutkach konsekwencje. Aż 53% respondentów twierdzi, że system ich zawiódł. Dominuje poczucie niesprawiedliwości, brak nadziei, pewności oraz chęć zmiany. Nawet tak niepwnej jak Brexit czy prezydentura Donalda Trumpa. Wśród państw, których obywatele najczęściej wskazują na niewydolność systemu, przodują Francja, Włochy oraz Hiszpania. To zły znak dla Unii Europejskiej.
Strach, który powoduje erozję zaufania do systemu napędzany jest przez niszczenie wartości społecznych, globalizację, korupcję, imigrantów oraz postęp technologiczny. Dominuje obawa o kształt przyszłego świata. Ludzie boją się utraty pracy. Automatyzacja mimo, że wskazywana jako zagrożenie przez 54% respondentów, wcale nie jest największą obawą. Wyższe notowania ma przeniesienie miejsc pracy do tańszych lokalizacji, imigranci gotowi pracować za niższe stawki, brak dostatecznej wiedzy i umiejętności oraz zagraniczna konkurencja.

Na kanwie powyższych leków rośnie poparcie dla protekcjonizmu. Niemal 50% badanych nie widzi korzyści z wolnego handlu, blisko 70% wolałoby, aby kraje kierowały się interesem własnym, a 72% chce rządowej ochrony dla miejsc pracy, nawet jeśli oznaczałoby to spowolnienie gospodarcze.

Jedynie 15% badanych utrzymuje, że system nadal działa dobrze. Najwięcej głosów uspokajających płynie ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Chin oraz Singapuru.

W naszym kraju zaufanie zawsze było walutą rzadką. Od początku przemian demokratycznych brakowało go jak tlenu. Gwałtowny wzrost nieufności - choć bolesny (Polska jest jednym z liderów braku wiary w instytucje życia publicznego), nie będzie miał takiego wpływu jak na pozostałe demokracje liberalne. Wyniki badania powinny zatrważać liderów świata zachodniego. Dla krajów demokratycznych zaufanie jest najważniejszym spoiwem społeczeństwa. Na nim opiera się ład społeczny, relacje międzyludzkie, instytucje życia publicznego i politycznego, a nawet – nie mniej ważna –wymiana handlowa. Z badań Edelman Group wynika, że jeśli rządzący zawiodą i nie uda im się odbudować wiarygodności, rolę regulatora naszej rzeczywistości może zająć rynek.
Trwa ładowanie komentarzy...